Piwa dyniowe – historia i teraźniejszość

puking_pumpkins-02-560x373

źródło: grub.gunaxin.com

Popularność piw dyniowych rośnie w Polsce wraz ze wzrostem popularności Halloween i choć można się spierać co do genezy tego święta, to nie ma wątpliwości, że w obecnej formie jest ono do bólu amerykańskie, podobnie jak dyniowe piwa. Dynia była obecna w tej kulturze od zawsze. Rosła wszędzie gdzie popadnie, będąc zawsze tanim źródłem pożywienia. Dzięki temu stała się symbolem pionierskich, kolonialnych czasów. W miarę bogacenia się amerykańskiego społeczeństwa została wyparta przez inne warzywa, ale symbol pozostał, a do jej dzisiejszej popularności na pewno przyczyniła się tradycja tworzenia zeń latarni (Jack o’ Lantern), która do Ameryki dotarła w połowie XIX wieku wraz z wywodzącym się prawdopodobnie z cetyckiego Samhain, świętem Halloween. W Europie nie znano dyni, dopóki nie sprowadzono jej z Ameryki, początkowo zatem latarnie drążono w burakach, brukwi czy rzepie. Dynia, z oczywistych względów sprawdza się lepiej, stąd jej dzisiejsza popularność.

Amerykanie wrzucają to warzywo do wszystkiego, podobno furorę robi Pumpkin Spice Latte w Starbucksie (nota bene, ono akurat nie zawiera dyni, a jedynie przyprawy). Na półkach można znaleźć dyniową herbatę, ciastka, muffiny, czipsy czy odświeżacze powietrza. Nie powinno zatem dziwić, że zaczęto wrzucać dynię także do piwa, tym bardziej że robiono to już w czasach kolonialnych. Współcześnie, jako pierwszy na ten pomysł wpadł znany fotograf Bill Owens, założyciel trzeciego w kolejności powstania mikrobrowaru z wyszynkiem w USA, a zarazem autor wydanej w 1982 książki „How to Build a Small Brewery: Draft Beer in Ten Days”. Buffalo Bill’s brewpub powstał w 1983 roku w Hayward w Kalifornii. Dwa lata później, do zacieru trafiły kawałki dyni upieczone w piecu do pizzy. Z piwem, które w ten sposób powstało był tylko jeden malutki problem – w ogóle nie smakowało jak dynia. Bill poszedł więc do sklepu po puszkę przypraw do ciasta dyniowego i tak narodziło się piwo dyniowe jakie znamy dzisiaj, w którym z reguły to nie dynia decyduje o jego dyniowym charakterze, a przyprawy jednoznacznie kojarzone z ciastem dyniowym – cynamon, imbir, goździki, gałka muszkatołowa czy ziele angielskie.

buffalopumpkin

źródło: buffalobillsbrewery.com

Dzisiaj piw dyniowych jest mnóstwo, a ich sprzedaż ciągle rośnie, czyniąc je najpopularniejszym piwem sezonowym w USA. Sama szeroka kategoria piw sezonowych, zgodnie z analizą rynku przeprowadzoną przez IRI, plasuje się na drugim miejscu po IPA. Elysian Brewing organizuje nawet specjalny festiwal piwa dedykowany jedynie piwom dyniowym. Great Pumpkin Beer Festival odbywa się na początku października. Na tegorocznej, dziesiątej edycji tej w całości wyprzedanej imprezy, można było spróbować 17 piw z Elysian Brewing i 54 kolejnych z innych amerykańskich browarów. Wśród nich, były takie ciekawostki jak Peated Baltic Pumpkin, Alaskan Pumpkin Porter, Punkn Organic Pumpkin Ale & Jacked Imp. Barrel Aged Pumpkin, Pumpkin B-Bomb & Butternut Harvest Ale czy Gourdon’s Gin Bareel-aged Pumpkin Beer. Pełna lista tutaj.

Podobnie jak nikogo nie dziwią już znicze pojawiające się w sklepach we wrześniu, czy świąteczne dekoracje powstające na początku listopada, tak nikogo nie dziwią już w USA piwa dyniowe pojawiające się na sklepowych półkach już w lipcu. Wielu jednak to irytuje. Co więcej, im szybciej na rynku pojawią się piwa dyniowe, tym szybciej wyparte zostaną piwa sezonowe przygotowywane na lato, a co za tym idzie ich sprzedaż spadnie kosztem tych przyprawowych wynalazków. W zeszłym roku jedna z sieci sklepów z piwem – Craft Beer Cellar postanowiła dać odpór tym praktykom i ogłosiła, że nie będzie sprzedawać żadnych piw dyniowych przed pierwszym września. Całe przedsięwzięcie okazało się skomplikowane logistycznie i kosztowne. Mimo to, podobno ku uciesze konsumentów, powtórzono je także w tym roku, dodatkowo organizując imprezy związane z wprowadzeniem piw dyniowych do sklepów.

598-DEFAULT-l

źródło: alaskanbeer.com

Pierwszymi piwami tego typu w Polsce były Dyniamit z Pinty i Naked Mummy z AleBrowaru. Oba zadebiutowały w październiku 2012. Potem było jeszcze dyniowe z Browarnii Gdańsk, a ostatnio dołączyły kolejne. O ile popularność piw dyniowych w USA jest w jakimś sensie wytłumaczalna – sprzedaje się przecież nie tyle produkt, co związaną z nim opowieść, to przeszczepianie ich na polski rynek trzeba chyba traktować bardziej jako ciekawostkę. Ciężko jest zrobić piwo dyniowe tak, żeby przyprawy całkowicie nie zdominowały jego smaku i aromatu, sprawiając przy tym, że piwo staje się nieprzyjemne w odbiorze, a przecież bez przypraw bywało jeszcze gorzej – Randy Mosher, autor „Radical Brewing”, pozwolił sobie na żart, że piwa dyniowe w czasach kolonialnych musiały być jednym z powodów ogromnej popularności rumu. Te dzisiejsze zapewne smakują lepiej od tamtych, ale czy gra jest warta świeczki?

Udostępnij na:

Dodaj komentarz