Archiwum autora: Artur Napiórkowski

Angielski porter. Fuller’s vs Samuel Smith.

W pogoni za amerykańskim chmielem wielu „craftowych neofitów” zapomina kompletnie o klasycznych stylach, z których najczęściej wywodzą się te niekiedy szerzej znane amerykańskie interpretacje. Tak jak z India Pale Ale, Amerykanie zrobili American India Pale Ale, tak z angielskiego portera zrobili robust portera. W końcu w Ameryce wszystko musi być mocniejsze, większe itd. Warto jednak pochylić się nad pierwowzorem. Porter (zwany także Brown Porter bądź English Porter) narodził się w pierwszej połowie XVIII wieku w Londynie. Niegdyś leżakowany był w

Trendy 2015 w polskim piwowarstwie rzemieślniczym

Uznałem, że ciekawsze od podsumowania roku ubiegłego, będzie zastanowienie się, co czeka nas w tym, który dopiero się rozpoczął. Poniżej przedstawiam kilka moich propozycji, czego możemy się spodziewać w temacie polskiego piwowarstwa rzemieślniczego w bieżącym roku.   Piwa leżakowane w drewnianych beczkach po whisky/bourbonie Mieliśmy już dwukrotnie Chateau z browaru Artezan, Duke of Flanders z Szałpiw, czy Hades Gone Wild z browaru Olimp. Wszystkie te piwa były jednak leżakowane w beczkach po Bordeaux. Ten trend na pewno warto kontynuować. Natomiast

Piwa dyniowe – historia i teraźniejszość

Popularność piw dyniowych rośnie w Polsce wraz ze wzrostem popularności Halloween i choć można się spierać co do genezy tego święta, to nie ma wątpliwości, że w obecnej formie jest ono do bólu amerykańskie, podobnie jak dyniowe piwa. Dynia była obecna w tej kulturze od zawsze. Rosła wszędzie gdzie popadnie, będąc zawsze tanim źródłem pożywienia. Dzięki temu stała się symbolem pionierskich, kolonialnych czasów. W miarę bogacenia się amerykańskiego społeczeństwa została wyparta przez inne warzywa, ale symbol pozostał, a do jej

Kwestie bieżące, łyk historii i Warszawski Festiwal Piwa

Dużo czasu minęło od kiedy ostatnio znalazłem czas żeby cokolwiek tu zamieścić. Nie oznacza to jednak, że nic więcej na tej stronie się nie pojawi ani tym bardziej, że nie zajmowałem się ostatnio piwem. W ostatnim Piwowarze możecie znaleźć dwa moje artykuły. Pierwszy, na temat browaru Anchor, który rozpoczyna cykl dotyczący tzw. „amerykańskiej rewolucji piwnej” oraz drugi, będący przyczynkiem do dyskusji o roli glikozydów w piwie. W dniach 10-12 października 2014, odbędzie się pierwsza edycja Warszawskiego Festiwalu Piwa. Nie wiedzieć

New Albion Brewing Company. Najważniejszy amerykański browar, który nie istnieje?

etykieta New Albion

Była druga połowa lat 60. gdy Jack McAuliffe udał się do lokalnego szkockiego pubu i wziął pierwszego łyka miejscowego piwa. Wiele historii można zacząć w ten sposób, ale niewiele z nich jest tak mało znanych, a jednocześnie tak istotnych dla piwowarstwa jak ta, którą przeczytacie poniżej. McAuliffe nie był Szkotem, był Amerykaninem urodzonym w Caracas, synem stacjonującego tam wówczas agenta FBI. Do Szkocji zaś trafił jako mechanik amerykańskiej marynarki wojennej, serwisujący atomowe łodzie podwodne. Kiedy wrócił do USA, nie mógł

Anchor Liberty Ale czyli piwo, które wywołało rewolucję.

kapsel od piwa Anchor Liberty Ale

„Listen, my children, and you shall hear Of the midnight ride of Paul Revere, On the eighteenth of April, in Seventy-Five: Hardly a man is now alive Who remembers that famous day and year.” (Henry Wadsworth Longfellow, Paul Revere’s Ride) Rok 1975 to nie był dobry rok dla piwa. Na pewno nie w USA. Liczba browarów, która wciąż się zmniejszała, wynosiła wtedy zaledwie ok. 110 (na ok. 215 mln. mieszkańców), a piwowarstwo domowe było jeszcze nielegalne. To wtedy też ze

Goryczka w piwie: czy IBU to marketingowa ściema?

plantacja chmielu

Kilka lat temu wyznacznikiem jakości i dobrego smaku piwa, stało się słowo „niepasteryzowane”. Nawet pewien koncern, w absolutnie idiotycznej reklamie, przekonywał nas, że browarnik musi dopilnować aby piwa nie spasteryzować, czyli nie podgrzać go przed rozlewem, zupełnie przypadkiem, do ok. 70 °C. Nie ma co, odpowiedzialne zadanie, ale jak dzisiaj już większość wie – praktycznie bez znaczenia dla smaku piwa. Teraz, kiedy tzw. rewolucja piwna dotarła nad Wisłę, nowym fetyszem stało się IBU, czyli International Bitterness Unit. W pewnym uproszczeniu,

Najnowsze wpisy »